doświadczenia
Jak zaczęła się
ta przygoda
Pierwszego aparatu dostałem w prezencie mając siedemnaście lat. Od tamtego dnia nie rozstałem się z obiektywem na dłużej niż tydzień.
Pierwsze lata to była czysta obserwacja — uczyłem się, jak światło zachowuje się o różnych porach dnia, jak cień zmienia twarz człowieka, jak jeden krok w bok zmienia wszystko. Fotografia nauczyła mnie patrzeć na świat powoli i uważnie.
Dziś, po ponad 1200 zrealizowanych projektach, wiem jedno: najpiękniejsze zdjęcia nie są zaplanowane. Powstają w ułamku sekundy, gdy ktoś zapomni, że jest fotografowany, i po prostu jest.
Specjalizuję się w technice chiaroscuro — dramatycznym zestawieniu światła i cienia, które nadaje zdjęciom malarską głębię. Ta estetyka jest obecna we wszystkim, co robię — od kameralnych sesji boudoir po monumentalne wesela.